Pałac myśliwski w Mojej Woli

Pałac myśliwski w Mojej Woli to jedno z tych miejsc, które wymykają się prostym definicjom – z zewnątrz wygląda jak baśniowa rezydencja ukryta w lesie, a przy bliższym poznaniu okazuje się fascynującą opowieścią o ambicjach dawnych właścicieli, rzadkich rozwiązaniach architektonicznych i niełatwych losach w XX wieku. Położony na uboczu, w leśnej głuszy między Ostrowem Wielkopolskim a Sośniami, sprawia wrażenie odkrywanego trochę „przez przypadek” skarbu, który wciąż czeka na swoje drugie życie.

Podczas pierwszego kontaktu uwagę natychmiast przyciąga niezwykła elewacja – ściany obite korą dębu korkowego, dzięki czemu budynek wygląda tak, jakby wyrósł wprost z otaczającego go parku. Wrażenie potęguje połączenie drewnianej, szkieletowej konstrukcji utrzymanej w stylu szwajcarskim z masywną, murowaną wieżą, która przebija korony drzew i przypomina, że była to niegdyś prestiżowa rezydencja myśliwska księcia Wilhelma von Braunschweig-Oels.

Położenie i pierwsze wrażenie

Pałac myśliwski znajduje się w niewielkiej osadzie Moja Wola, położonej na południe od Ostrowa Wielkopolskiego, w sąsiedztwie rozległych kompleksów leśnych związanych z dawnym nadleśnictwem Sośnie. Dojazd prowadzi przez lokalne drogi, które stopniowo przechodzą w leśne aleje, a cała okolica ma wybitnie „nadleśniczówkowy” charakter – czuć, że rezydencja powstała jako centrum łowieckiego świata, z dala od miejskiego zgiełku.

Na miejscu pałac nie dominuje krajobrazu jak typowa, murowana rezydencja wielkopolska, tylko wtapia się w otoczenie, sprawiając wrażenie dużego, fantazyjnego domu z górskiego kurortu przeniesionego w środek nizinnego lasu. Zrujnowany dziś stan obiektu dodaje atmosfery – skrzypiące deski, odpadająca kora na elewacjach i porośnięte mchem fragmenty murów tworzą specyficzny klimat miejsca „zatrzymanego w czasie”.

Dojazd: Moja Wola leży ok. 20–25 km na południe od Ostrowa Wielkopolskiego; najwygodniej dotrzeć samochodem, kierując się drogami lokalnymi w stronę Sośni i korzystając z nawigacji prowadzącej bezpośrednio do wsi. Najbliższe stacje kolejowe znajdują się w okolicznych miejscowościach (m.in. Sośnie), skąd do pałacu trzeba już dostać się pieszo, rowerem lub samochodem.

Historia pałacu myśliwskiego

Początki: rezydencja księcia Wilhelma

Pałac myśliwski w Mojej Woli powstał w 1852 roku jako reprezentacyjna rezydencja łowiecka księcia brunszwicko-oleśnickiego Wilhelma von Braunschweig-Oels, związanego z pobliskimi dobrami międzyborskimi. Za projekt odpowiadał polski architekt inż. Karłowski (w części źródeł podawany jest także niemiecki architekt Carl Wolf), co dobrze oddaje pograniczny charakter tych ziem i przenikanie się wpływów polskich oraz niemieckich w połowie XIX wieku.

Od początku była to siedziba o wyraźnie rekreacyjno-myśliwskim charakterze, przeznaczona na sezony łowieckie i wypoczynek, a nie na całoroczne życie dworskie. Nazwa „Moja Wola” ma według lokalnej tradycji wiązać się z decyzją księcia, który uparł się przy swojej koncepcji rezydencji, mimo odmiennych sugestii fachowców – miał powiedzieć, że „taka jest moja wola”, co utrwaliło się zarówno w nazwie majątku, jak i samego pałacu.

Rozbudowy i zmiany właścicieli

W drugiej połowie XIX wieku pałac przeszedł ważne modyfikacje, które nadały mu obecny kształt – w 1895 roku rozbudowano go o nowe skrzydło, a w latach 1902–1903 do szkieletowego korpusu dostawiono murowaną, pięciokondygnacyjną wieżę z tarasem widokowym. Wieża, pozbawiona już okładziny z kory, miała bardziej „zamkowy” charakter i stanowiła wyraźny akcent w panoramie kompleksu, a jednocześnie praktyczny punkt obserwacyjny nad rozległymi lasami.

W tym okresie majątek przeszedł w ręce rodziny von Diergardt, która traktowała Moja Wolę jako ważną rezydencję i centrum swoich dóbr. To za ich czasów pałac nabrał bardziej reprezentacyjnego charakteru – rozbudowano część mieszkalną, powiększono liczbę pokoi gościnnych, dobudowano jadalnię i urządzono dodatkowe wnętrza, m.in. bibliotekę oraz gabinet właściciela.

XX wiek: wojna, szkoła i stopniowy upadek

W czasie II wojny światowej pałac i zabudowania gospodarcze zostały włączone w struktury niemieckiej administracji leśnej, a część zaplecza pałacowego służyła jako obóz jeniecki dla robotników wykorzystywanych przy pozyskiwaniu drewna i pracach leśnych. Po wojnie obiekt przejął skarb państwa, co zapoczątkowało zupełnie nowy etap jego funkcjonowania – bardziej użytkowy niż reprezentacyjny.

W 1948 roku w pałacu uruchomiono Ośrodek Doskonalenia Robotników Leśnych, a w latach 1950–1952 powstało tu Technikum Leśne im. Bolesława Bieruta, pierwsza w polskim leśnictwie szkoła dla dziewcząt. Do 1975 roku obiekt pełnił funkcję placówki edukacyjnej, następnie mieścił się tu Leśny Ośrodek Szkoleniowy i hotel dla pracowników leśnych, co jednak wiązało się z dość intensywną eksploatacją wnętrz.

Po 1992 roku pałac został wyłączony z użytkowania – najpierw przejęła go gmina, potem sprzedano osobie prywatnej, a następnie trafił w ręce spółki, która nie doprowadziła do jego rewitalizacji. Od tego czasu obiekt pozostaje zamknięty, systematycznie niszczeje i funkcjonuje bardziej jako atrakcja „z zewnątrz” oraz przykład zabytku czekającego na ratunek niż jako klasyczne, udostępnione do zwiedzania wnętrza.

Architektura i wyjątkowa elewacja z kory

Styl szwajcarski w środku wielkopolskiego lasu

Rdzeń pałacu w Mojej Woli zbudowano z drewna w konstrukcji szkieletowej, osadzonej na kamiennej podmurówce, zgodnie z popularnym w XIX wieku nurtem architektury willowej w stylu szwajcarskim. Część środkowa ma charakter parterowy z użytkowym poddaszem, natomiast od północno-wschodniej strony znajduje się wyższe, piętrowe skrzydło oraz pięciokondygnacyjna wieża.

Bryła pałacu jest rozczłonkowana i składa się z kilku przenikających się segmentów – niskich, szerokich części mieszkalnych oraz smuklejszych, pionowych akcentów, dzięki czemu całość jest dynamiczna i nieco „kurortowa”. Charakterystyczne elementy stylu szwajcarskiego – szerokie okapy dachów, drewniane detale, werandy i tarasy – w połączeniu z leśnym otoczeniem tworzą atmosferę rezydencji wypoczynkowej bardziej kojarzonej z Alpami niż z Wielkopolską.

Kora dębu korkowego – unikat na skalę Europy

Najbardziej charakterystycznym elementem pałacu jest jego elewacja, pokryta korą dębu korkowego sprowadzonego z Portugalii (w części opracowań wspomina się też o korze pochodzącej z Afryki). Miejscami zastosowano także korę rodzimych dębów, co stworzyło bardzo malowniczy, niejednorodny rysunek powierzchni ścian, przypominający naturalną fakturę pnia drzewa.

Rozwiązanie to jest niezwykle rzadkie – źródła podają, że w całej Europie istnieją tylko dwa pałace z elewacją wykonaną z kory dębu korkowego, a Moja Wola należy do tej wąskiej, elitarnej grupy. W praktyce oznacza to, że nawet wśród doświadczonych miłośników architektury obiekt uchodzi za jeden z najciekawszych eksperymentów materiałowych XIX wieku i prawdziwą ciekawostkę dla osób, które zwracają uwagę na detale.

Wnętrza: ślady dawnej świetności

Chociaż współcześnie wnętrza nie są udostępniane, zachowały się opisy dawnego układu pomieszczeń oraz ocalałych detali dekoracyjnych. W centralnej części pałacu znajdowały się cztery reprezentacyjne sale z drewnianymi stropami o dekoracji przypominającej kasetony, a w dwóch z nich zachowały się malowidła ścienne, dodające przestrzeniom bardziej pałacowego charakteru.

Do tego dochodził pokój bilardowy, prywatna sypialnia księcia i kilka – według niektórych źródeł pięć – pokoi gościnnych przeznaczonych dla myśliwych i zaproszonych gości. W sali reprezentacyjnej zwracał uwagę kuty świecznik w formie koła, zawieszony pośrodku pomieszczenia, który musiał niesamowicie prezentować się wieczorami, gdy wnętrza rozświetlał blask świec po zakończonych polowaniach.

Otoczenie pałacu i park

Pałac w Mojej Woli nie funkcjonuje w izolacji – jest częścią większego zespołu pałacowo-parkowego, który obejmuje park krajobrazowy oraz dawną zabudowę gospodarczą. Park ma charakter leśny, z przewagą rodzimych gatunków drzew, ale widoczne są również ślady dawnej kompozycji – aleje, rozległe polany widokowe oraz pojedyncze, wyróżniające się okazy, które pełniły rolę drzew soliterowych.

Spacerując po okolicy, można dostrzec resztki dawnej infrastruktury – fundamenty i mury zabudowań pomocniczych, ślady dawnego ogrodzenia czy drobne elementy małej architektury. Całość, choć zaniedbana, wciąż pozwala wyobrazić sobie, jak wyglądała rezydencja w czasach świetności, gdy las żył rytmem sezonów łowieckich, a pałac tętnił życiem myśliwych i ich gości.

Stan obecny i możliwości zwiedzania

Obecnie pałac myśliwski w Mojej Woli znajduje się w rękach prywatnych i pozostaje nieczynny – wnętrza nie są udostępniane do regularnego zwiedzania, a obiekt pełni raczej rolę wyjątkowej ciekawostki oglądanej z zewnątrz. Budynek jest w złym stanie technicznym: elewacje z kory w wielu miejscach odpadają, pojawiają się ubytki konstrukcji drewnianej, a przez nieszczelności do środka dostaje się wilgoć.

Mimo to pałac wciąż przyciąga pasjonatów architektury, miłośników „miejsc z klimatem” i osoby zainteresowane obiektami typu „urbex”, choć trzeba pamiętać, że wchodzenie na teren prywatny i do wnętrz bez zgody właściciela jest niedozwolone. Najbezpieczniejszą i najbardziej odpowiedzialną formą poznania tego miejsca jest spacer po okolicy oraz oglądanie pałacu zza ogrodzenia, traktując go jako wyjątkowy punkt na mapie wycieczki po leśnej części południowej Wielkopolski.

Bilety i zwiedzanie: Pałac nie funkcjonuje jako klasyczna atrakcja turystyczna – brak kasy biletowej, regularnych godzin otwarcia oraz stałej oferty oprowadzania; obiekt jest zamknięty, a ewentualne wejście na teren możliwe wyłącznie za zgodą aktualnego właściciela. W praktyce ogląda się go z zewnątrz, podczas swobodnego spaceru po okolicy, traktując jako ciekawostkę architektoniczną na trasie wycieczki po lasach w rejonie Sośni.

Praktyczne wskazówki dla odwiedzających okolice

Ze względu na położenie wśród lasów, najlepiej zaplanować wizytę przy dobrej pogodzie i połączyć ją z dłuższym spacerem lub wycieczką rowerową po okolicznych drogach leśnych. Teren w pobliżu pałacu ma charakter naturalny – brak tu typowej infrastruktury turystycznej w postaci restauracji, dużych parkingów czy rozbudowanej bazy usług, co warto wziąć pod uwagę przed przyjazdem.

W rejonie funkcjonują natomiast ośrodki i instytucje leśne, które od czasu do czasu organizują spotkania, prelekcje lub wydarzenia przypominające o historii technikum leśnego i samego pałacu. To właśnie podczas takich okazji najczęściej pojawia się możliwość poznania dziejów obiektu „od środka” – poprzez prezentacje, wystawy czy materiały archiwalne udostępniane przez byłych uczniów i pracowników.

Godziny odwiedzin okolicy: Ze względu na brak formalnego udostępnienia pałacu, nie obowiązują oficjalne godziny zwiedzania; najlepiej planować wizytę za dnia, dostosowując ją do godzin funkcjonowania komunikacji oraz warunków w lesie. Warto śledzić lokalne informacje i media gminne oraz leśne – zdarzają się spotkania i wydarzenia poświęcone historii pałacu, które mogą stanowić dobrą okazję do pogłębienia wiedzy.

Dlaczego to miejsce jest warte uwagi

W mojej perspektywie pałac myśliwski w Mojej Woli jest jednym z najciekawszych przykładów tego, jak bardzo nietypowe potrafią być rezydencje arystokratyczne, gdy łączą się z pasją do polowań i fascynacją naturą. Połączenie stylu szwajcarskiego, leśnego otoczenia i elewacji z kory dębu korkowego daje efekt, którego trudno doświadczyć gdziekolwiek indziej – to bardziej „dom w lesie marzeń” niż klasyczny pałac w polskim rozumieniu.

Duże wrażenie robi także wymiar historyczny – od prywatnej rezydencji księcia, przez czasy baronów von Diergardt, traumatyczny okres II wojny światowej, aż po powojenną szkołę leśną i późniejszy upadek. Miejsce to jest żywą lekcją tego, jak zmieniała się funkcja dworów i pałaców w Polsce, i jak trudno jest dziś znaleźć pomysł na adaptację tak nietypowego zabytku do współczesnych potrzeb.

Podsumowanie

Pałac myśliwski w Mojej Woli to zabytek skrajnie nieoczywisty – ukryty w lesie, zamknięty dla zwiedzających, a jednocześnie absolutnie wyjątkowy pod względem architektury i historii. Niewiele jest miejsc, w których można zobaczyć pałac o drewnianej, szkieletowej konstrukcji, wykończony korą dębu korkowego i uzupełniony o wysoką, murowaną wieżę, powstały jako prywatne królestwo myśliwskie arystokraty z połowy XIX wieku.

Chociaż dziś funkcjonuje głównie jako punkt na mapie dla wytrwałych poszukiwaczy ciekawostek i miłośników leśnych klimatów, nadal ma ogromny potencjał, by kiedyś stać się odrestaurowaną perełką architektoniczną regionu. Nawet oglądany tylko z zewnątrz, w drodze przez lasy w okolicach Ostrowa Wielkopolskiego, pozostawia w pamięci obraz miejsca, które wyrosło z osobistej „woli” dawnego właściciela, a dziś w pewnym sensie czeka na nową decyzję – kogoś, kto uczyni z niego znów żywą rezydencję.